piątek, 1 lipca 2016

Promocja i socialmedia. Dzisiejszy Hamlet.

Zastanawiam się czasem dlaczego osoby, lub firmy potrzebujące promocji, reklamy, z tak dużą rezerwą,
a czasem nawet awersją, reagują na działania marketingowe w internecie.
Czy wynika to z niewiedzy, czy z niesprecyzowanych obaw.
Może są na tyle samowystarczalni, że nie odczuwają potrzeby konkurencji i rozwoju.
Dookoła jest tak dużo wartościowych rzeczy, ludzi, firm i zdarzeń, a tak niewiele o nich wiemy.

Osobiście lubię wiedzieć co dzieje się w świecie, lubię wiedzieć co jest trendy.
Chcę kupować fajne, niezbyt drogie rzeczy.
Mam potrzebę podzielenia się informacjami ze znajomymi, chcę wiedzieć jak reagują.
Nowa era informatyczna umożliwiła mi to, tylko że, aż w nadmiarze.

W internecie powstało tyle treści, że trudno je odpowiednio posortować.

Oczekuję, aby były to informacje wartościowe, aktualne, i akrat takie jakich szukam.
Istnieją więc systemy porządkujące ten chaos informacyjny.
W internecie robią to bliżej mi nieznane roboty, algorytmy i programy analityczne.
Rozpoznają one w sobie wiadomy ;-) sposób napotkane treści i klasyfikują je.
Informatycy robią co mogą, aby za pomocą słów kluczowych i pozycjonowania sprawić, źeby wypromować "swoje" treści.

Skutek często jest taki, że często nie mogę znaleźć tych informacji, na których najbardziej mi zależy.
Szukam więc pomocy czytając opinie i komentarze, oraz zwracam uwagę na popularność.
Muszę zaufać innym internautom, którzy zetknęli się z interesującym mnie tematem.

Myślę, że każdy z nas jest fanem konkretnej dziedziny, a więc w pewnym stopniu specjalistą.
W pewien sposób obserwuje i subskrybuuje interesujące go treści.
Gdy treść podoba mu sie, to akceptuje ją i bywa, że skomentuje.
Wówczas ja dodatkowo sprawdzam i oceniam poziom osoby komentującej.

Tak więc upraszczając, to liczba polubień i komentarzy, ich jakość, udostępnia mi szersze horyzonty.
Wszyscy, którzy korzystają z socialmedia wiedzą o tych mechanizmach.
To są standardowe wzorce czerpane z naszego życia.
To są zwyczajne relacje społeczne istniejące w " realu ", a przeniesione na grunt wirtualny.

Dziwi mnie więc, że wiele osób chciałoby czerpać korzyści z internetu, twierdząc jednocześnie, że internet jest ledwo tolerowaną koniecznością.
Można odciąć się od wirtualnego świata, ale też przy okazji stracić dostęp do wiedzy, co równa się utracie samodzielności.

Zaryzykuję więc postawienie tezy, że ilość lajków poprawia nasz komfort życia.

Polubienia przekładają się na nasze życie nawet wtedy, gdy całkowicie nie korzystamy z internetu.
Prostym dowodem niech będzie fakt, że firma w której pracujemy nie jest w stanie się wypromować, więc dzięki temu możemy stracić stanowisko pracy.

To dzięki socialmedia, dzięki lajkom wiele osób mogło przekształcić swój biznes z lokalnego w globalny, a przynajmniej poszerzyć zasięg.
Dzięki lajkom można spowodować oczekiwaną reakcję, szybko i tanio.

Gdyby nie internet tkwilibyśmy zapomniani w okowach ograniczeń.
Coraz więcej ludzi stawia na internet, na socialmedia i czerpie z tego coraz większe korzyści.

Firmy oprócz sprzedaży stacjonarnej prowadzą sprzedaż internetową.
Artyści, rzemieślnicy, literaci, bloggerzy, influencerzy i przedstawiciele wielu innych profesji,
pracują i utrzymują się dzięki tym wszystkim, którzy obserwują, lajkują i komentują.
Jako społeczeństwo medialne, stworzyliśmy ogromne audytorium.
Mamy możliwości, a także prawo do oceny i wyboru.
Jeżeli ktoś z Was z ma coś wartościowego do zaoferowania - to niech pokaże to światu, a on swoją cząstką z pewnością to zauważy i oceni.
Jedynym warunkiem jest to, że każda informacja powinna zostać przekazana umiejętnie i we właściwym miejscu.

Przy okazji polecam dwa linki do Wikipedii, dzięki którym powstały moje spostrzeżenia o promocji i socialmedia:
Inbound_Marketing
Marketing_internetowy

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz