czwartek, 18 lutego 2016

Ofensywa billboardowa. Kierunek - zmiany.

Reklama jest jest specyficznym sposobem na przekazywanie informacji.
( via: http://wheretogotravelusa.com/2014/07/08 )
Reklamy zewnętrzne w różnej postaci istnieją już od wieków.
Niektórzy twierdzą, że początków reklam mozna upatrywać już w czasach starożytnego Egiptu.
Jednak za początek standaryzacji tablic reklamowych typu billboard należy uznać 1931 rok.
Wówczas Ted Hustead zakupił słynny dziś "Wall Drug" czyli centrum handlowe w mieście Wall w Dakocie Południowej.
Wiele dzisiejszej sławy Wall Drug Store zawdzięcza różnorodnej autopromocji.
Między innymi właściciel szczycił się tym, że w szczytowym okresie sezonu turystycznego rozdawał 20.000 filiżanek wody dziennie.
Nie omieszkał również rozreklamować przedsięwzięcia, w równie imponujący sposób, za pomocą standaryzowanych tablic reklamowych.
Billboardy te znaleźć można nie tylko w Południowej Dakocie, lecz także w wielu sąsiadujących stanach.
Większość nośników Wall Drug jest jednak usytuowanych na przestrzeni ponad 1000 kilometrów wzdłuż autostrady międzystanowej nr 90.

Jak wiadomo, czas nie stoi w miejscu, więc dziś po upływie 85 lat krajobraz wygląda mocno odmiennie.
( by Justin Brown on Flickr )
Tablice billboardowe zyskały na popularności i rozprzestrzeniły się tak znacznie, że w wielu miejscach stanowią skupiska.
Dotyczy to w szczególności aglomeracji miejskich.
Niestety w wypadku szczególnego zagęszczenia nośników, możemy mówić o kilku niekorzystnych zjawiskach.
Przede wszystkim zaczyna wypaczać się sens głowny istnienia takiej tablicy,
gdyż ekspozycja treści wśród wielu innych ogłoszeń przestaje być czytelna,
a jest przynajmniej utrudniona, a co za tym idzie nie zapada w pamięć odbiorcy.

Nagromadzenie wielkiej ilości przypadkowych reklam na niewielkiej przestrzeni, określane jest mianem "clutter".
Skupiska takie wpływają niekorzystnie na samą treść reklamową, gdyż podświadomie odrzucamy nadmiar informacji.
Nie należy również zapominać o estetyce krajobrazu, którego jakość jest dla nas istotna,
a zniekształcenie, bądź oszpecenie również powoduje odczucie niechęci do nadawcy.

Polska jest krajem o szczególnie dużym nasyceniu reklamami zewnętrznymi.
W Warszawie zamieszkiwanej przez około 1,7 mln ludzi istnieje aż 2100 billboardów.
W wielokrotnie większym i gęściej zaludnionym Paryżu - mieszka tam 12 mln ludzi, i istnieje tylko 2000 billboardów.
Czyli można szacunkowo przyjąć, że jest to dziesięciokrotnie mniej.
W całej Polsce naliczono ponad 110 tysięcy tablic typu billboard,
a przecież szczególną uwagę powinny zwrócić niepoliczalne astronomiczne ilości innych nośników jak banery i tak zwane szyldy reklamowe.

"Tylko w samych Kielcach, według ostrożnych szacunków, trzeba uregulować kwestię nawet 100 tys. reklam. Nawet 90 proc. z nich wisi nielegalnie" - mówi Artur Hajdorowicz, dyrektor Wydziału Spraw Przestrzennych Urzędu Miasta Kielce.
( cały tekst: wyborcza.pl : http://bit.ly/1OhhoFK )

Liczba nośników reklamowych w naszym kraju wedle danych Izby Gospodarczej Reklamy Zewnętrznej rośnie o ok. 10 proc. rocznie.
Na skutek obserwacji takich niekorzystnych zjawisk wiele społeczeństw stara się zmienić sytuację.
W USA niektóre stany (m.in. Hawaje i Alaska) wprowadzają konkretne ograniczenia, lub rozporządzenia co do jakości i sposobu ekspozycji billboardów.
W São Paulo władze zakazały całkowicie reklamy zewnętrznej.
Houston zamierza powielić ten pomysł.

Od niedawna w Polsce obowiązuje nowa ustawa tzw. "krajobrazowa",
która daje samorządom możliwości wpływu na nasz chaos reklamowy w przestrzeni publicznej.
Foto: Budynek kompleksu handlowego Stara Papiernia w Konstancinie-Jeziorna.
( via: http://www.konstancinjeziorna.pl/turystyka )
Niektóre gminy m.in. Konstancin-Jeziorna, już wcześniej zadbały o właściwe zorganizowanie ekspozycji tablic ogłoszeniowych,
co bardzo korzystnie wpłynęło na postrzeganie i klimat miasta.
Z naszych ustaleń wynika także, że sami mieszkańcy zaaprobowali ten stan rzeczy i są ogólnie usatysfakcjonowani.
Na razie jednak właściwy użytek z ustawy usiłują zrobić miasta takie jak Kraków, Zakopane, Trójmiasto.
W większości miast ustawa jest niestety, tylko metodą na kolejne opodatkowanie.

Może pójdziemy wzorem Austrii, gdzie ogromny billboard, ale tylko jeden, gustowny, wysmakowany. będziemy mijać co kilka kilometrów.
Tabliczki informacyjne i drogowskazy w miastach są wykonane wedle jednego stylu.
Mają one jednolite tło, delikatną czcionkę, i stonowane kolory, a więc nie konkurują z otoczeniem, tylko spełniają swoją rolę delikatnie wtapiając się w nie.
Podobnie jest w Niemczech, w Szwajcarii lub we Francji.

Faktem jest, że nie żyjemy w tak bogatych krajach, potrzebujemy jak najwięcej taniej reklamy.
Tylko pamiętajmy o tym, że dużo i tanio nie zawsze się opłaca.
Warto zmienić sposób myślenia i pozwolić projektantom na zapewnienie Waszym ogłoszeniom właściwej technologii, oraz wysokiej jakości.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz